piątek, 24 sierpnia 2018

Chłopak z innej bajki - Kasie West


Tytuł:Chłopak z innej bajki

Autor: Kasie West

Liczba stron: 352

Cena: 25 zł


Caymen ma 17 lat, po szkole pracuje w należącym do jej mamy dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza kasy i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. 
Pewnego dnia do sklepu trafia Sander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwidoczniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest totalnie z innej bajki. Jednak tą dwójkę coś do siebie przyciąga, a pieniądze w ich związku okazują się grać o wiele większa rolę. 

Moja druga podróż z Kasie West okazała się czymś niesamowitym. Ta autorka sprawia, że słowo pisane przez nią jest częścią życia. Nie koloryzuje nic, pokazuje tylko żywot nieznanej nam dziewczyny. Wszystko jest zgrane i uzupełnia się. Wybory są uzasadnione, myśli mają sens, a do tego tak przyjemnie się ją czyta. Osobiście chyba mogę stwierdzić, że to moja ulubiona autorka i ubolewam, że chwilowo nie mam żadnej kolejnej jej książki (chwilowo oczywiście ).

Związek biednej dziewczyny i bogatego chłoptasia. Macie już wyrobione zdanie o takich schematach? Jeśli tak, to porzućcie je, bo ta książka z pewnością się w nie nie wpisuje. Autorka cały czas trzyma rękę na pulsie i sprawdza czy wszystko trzyma się kupy, a robi to genialnie. Stworzyła bowiem historię prawdziwą, taką która poderwie wasze serca do szybszego bicia.  W tych 350 stronach kryje się mnóstwo emocji. Myślicie, że coś wiecie, że się ustabikizowało, a tu dzieje się coś, czego kompletnie się nie spodziewaliście. Coś, co jest odskocznią, bo nie zalatuje banałen.

Utarte schematy zostają zmienione. Pamiętacie z różnych książek tą wredną byłą, która jednak się namyśliła i chce chłopaka spowrotem? Tutaj mamy byłą, która jest normalna - wiem, też miałam szok. Albo główne bohaterki - szare myszki, bez własnego zdania, które nie mają nic "swojego", otóż tutaj prezentuje się nam dziewczyna z charakterem. Jej sarkazm ubarwiał każdą stronę, a i uśmiałam się jak nigdy dzięki niej.
-A więc, Caymen...
-A więc, Xander...
-To jak te wyspy?
-Słucham?
-Twoje imię, Caymen. To jak Kajmany. To ulubione miejsce na wakacje twojej mamy czy coś w tym stylu?
- Nie, trzecie z ulubionych miejsc. Mam starszego brata imieniem Paris i starszą siostrę Sydney.
- Łał (...) Naprawdę? 
- Nie. 
Podałabym więcej lepszych przykładów, ale wówczas zbytnio musiałabym was wtajemniczyć w treść, a tego nie chcę robić. Sami musicie się przekonać o tym, co tu się dzieje.




Pieska ocena: 8/10

wtorek, 21 sierpnia 2018

Chłopak na zastępstwo -Kasie west



Tytuł: Chłopak na zastępstwo

Autor: Kasie West

Liczba stron: 400

Cena: 35 zł


Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy, piękna, pewną siebie przewodnicząca samorządu, obracającą się w popularnych kręgach. A teraz miała jeszcze fajnego starszego chłopaka, którego wszyscy znajomi mieli wreszcie poznać na balu maturalnym. Ale na parkingu, godzinę przed balem, Bradley zerwał z Gią.
Gdy w jednym z samochodów Gia wypatruje nieznajomego , w jej głowie rodzi się przewrotny plan. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to nie Bradley, a ona nie okaże się kłamczuchą, która ściemniała, że ma chłopaka.

Już od jakiegoś czasu widziałam i słyszałam, że wiele z was zachwala sobie książki od Kasie West, więc zapragnęłam to sprawdzić i powiem, że się nie zawiodłam.

Pomimo tego, że główna bohaterka jest popularna w swojej szkole nie mamy pokazanego świata, gdzie jest ona królową i wszyscy patrzą na nią z przesadnymi emocjami, zawsze wszystko wychwalają, i tak dalej. Nie, nawet ta "sława" ukazana jest w naturalny sposób, taki który nie denerwuje, nie nuży, ale podkreśla tylko fakt, że tak jest.

Dla mnie dodatkowym, dużym plusem jest to, że wszystko zaczyna się od balu, a nie kończy na nim, jak w większości książek czy filmów.  Dlatego fajnie było przeczytać coś, co jakby zaczyna się od końca.

Wracając do dalszej fabuły. Oprócz wciągającej akcji - na prawdę wciągającej, jak podczas mycia naczyń, siedzenia u przyjaciółki, czy choćby przebywania w toalecie cały czas myślał o tym co dalej mnie tu spotka - podczas której rozgrywają się losy miłosne dwojga ludzi, mamy ukazane zmienianie się głównej bohaterki. Kiedy przypatrzymy się, z kartki na kartkę, możemy zauważyć, jak Gia powoli dojrzewa i zmienia swoje podejście do wielu spraw.

Ową lekturę czytało mi się bardzo przyjemnie i była miłą odskocznią od serii książek, które czytam obecnie. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęło 170 stron, a ja chciałam więcej i więcej. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się wypróbować twórczość Kasie West i mogę wam powiedzieć, że z pewnością sięgnę po więcej jej pozycji.

Jest ona genialnym wyborem jeśli chcecie odpocząć przy czytaniu. Nie męczy, nie nuży, a wciąga i sprawia, że chcesz sięgnąć po więcej jej pozycji.



Pieska ocena: 8/10

niedziela, 19 sierpnia 2018

Bossman - Vi Keeland





Tytuł: Bossman

Autor: Vi Keeland

Liczba stron: 381

Cena: 20 - 40 zł




Reese nie wywarła dobrego wrażenia na świeżo poznanym facecie, który udzielił jej reprymendy na korytarzu jednej z nowojorskich restauracji. Ona relacjonowała nieudaną randkę przyjaciółce, a on zwrócił jej uwagę, że to niestosowne i zaoferował jej kilka randkowych porad. 
Wściekła Reese wróciła do stolika, ale nie mogła oderwać wzroku od seksownego nieznajomego, który, wszystko na to wskazywało, także był na randce. Arogancki przystojniak najwyraźniej postanowił zabawić się kosztem Reese, ponieważ przysiadł się do stolika dziewczyny i odegrał przed nią i jej partnerem rolę przyjaciela z dzieciństwa.
Reese spodziewała się, że już nigdy więcej nie spotka seksownego nieznajomego, nie wiedziała jak bardzo się myli, a w niedalekiej przyszłości jej życie się zmieni.

Można powiedzieć, że typowa pozycja z typowym dla siebie romansem, ale czy na pewno? Każda książka, nawet jeśli opowiada dokładnie tą samą historię, jest niezwykła. To co ją wyróżnia, to styl w jakim jest prowadzona przez autora. Chociaż każdy z nas, oprócz dobrego pióra, doceni odejście od schematu.

"Bossman" to książka, w której kryje się ciekawy pomysł, świetny styl oraz mnóstwo uczuć.

Ta lektura jest moim drugim spotkaniem z twórczością panny Vi Keeland i na pewno nie ostatnim. Historie przewidywalne, ale mają w sobie to coś, co przyciąga i sprawia, że książka staje się bardzo miła i wciągająca. Opowieści wychodzące spod pióra tejże autorki mają jeszcze jeden duży plus, czyta się je bardzo szybko i z dużą łatwością. Ich charakter nie jest zdystansowany od czytelnika, a pochłania i sprawia, że dryfujesz pośród zalewających cię emocji.
Jesteś jedyną osobą, o której myślałam, gdy się dotykałam, od dnia, kiedy się poznaliśmy.
 Niegrzeczny romans biurowy jest nim, tak naprawdę, przez 1/4 książki. Przed i po dzieją się rzeczy, które czynią z niego niegrzeczny romans, lecz już nie biurowy.

Bardzo podobają mi się również postacie, które stworzyła Vi Keeland. Chase jest facetem, na którego nie jedna by się skusiła. Ale oprócz idealnego wyglądu autorka stworzyła nietypowy charakter. Owszem, ma on wiele wspólnego z każdym mężczyzną z tego typu książek, lecz subtelne dodatki sprawiają, że ten jest jedyny w swoim rodzaju.

Również ich historia, chociaż tak często brana jako szkic wielu książek, jest jedyna w swoim rodzaju, a do tego bardzo zabawna i pociągająca.

Pokrótce "Bossman" to książka z fabułą, którą często można spotkać w sklepach, lecz jest ona jedyną w swoim rodzaju. Przyznam się, że nadal patrząc na okładkę rozpuszczam się, a gwoli ścisłości okładka jest fenomenalna i gorąca. Musicie mieć tą lekturę, chociażby dla jej awersu.



Pieska ocena: 8/10

czwartek, 16 sierpnia 2018

Drań z Manhattanu - Vi Keeland




Tytuł: Drań z Manhattanu

Autor: Vi Keeland

Liczba stron: 330

Cena: 30 zł



Czy władczy finansista z ogromnymi pieniędzmi i jeszcze większym mniemaniem o sobie jest odpowiednim facetem dla okrągłej Włoszki z Bensonhurst, której cechami charakterystycznymi są niewyparzony język i oryginalna fryzura? Soraya Venedetta doskonale zdawała sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Mężczyzna, którego zauważyła w metrze, był niewiarygodnie przystojny, miał cudowny niski głos, a do tego władzę i pieniądze. Zachowywał się natomiast arogancko i despotycznie.Dziewczyna podejmuje kroki, kiedy znajduje telefon owego nieznajomego.

Graham J. Morgan ma dopiero 29 lat, ale już jest uznanym biznesmenem, jego firma dobrze prosperuje. Mężczyzna całkowicie poświęcił się szkole i pracy, nic więc dziwnego, że imponujące sukcesy. Wszystko się jednak zmienia, kiedy znajduje w swojej komórce zdjęcia nieznajomej piękności.

Jestem pod wrażeniem pióra Vi Keeland. Oczywiście trzymamy się tematu zakochania w nieosiągalnym dla bohaterki mężczyźnie, w którym autorka świetnie się czuje.  Na szczęście też bardzo dobrze jej to wychodzi.

Każda książka ma taki sam motyw przewodni, jednak jest zaskakująco inna od poprzedniczki. W tej odsłonie mamy bardzo odważną i pyskatą główną bohaterkę, która niezmiernie mnie zaciekawiła już na wstępie. Dopracowana charakterystyka sprawia, że nie jest ona płytka i bezbarwna, a wręcz przeciwnie. Dowodem na to jest chociażby to, jak Graham spotkał się z kobietą. Powiem, że na pewno się spodziewałam się takiego początku ich znajomości, a raczej zachowania Soraya podczas niego. Dziewczyna rozwaliła system. 😂

Soraya najbardziej dodawała tej książce pigmentu odróżnienia. Niestety w dalszym ciągu historii pomniejszyła swoje pyskate usposobienie.
- Za kogo ty się uważasz, za jebanego czarownika z Oz? Jestem całkiem pewna, że łatwiej by mi było dostać się do królowej Elżbiety.
Wnętrze książki przesiane jest dobrym humorem, pyskowaniem i erotyzmem. Nie raz poczynania bohaterów, lub ich rozmowy rozśmieszyły mnie.
Zatem dziś z radością pragnę poinformować, że dostałem nowe imię: Obesrołek z Manhattanu. Tak, to prawda. Proszę, nie pytaj, jak się tam znalazła. Właśnie widziałem się w lustrze i dosłownie mam kupę na czole. Ale wiesz, co jest najśmieszniejsze? To, że w życiu nie byłem szczęśliwszy. Tak, mówię poważnie. Ten gość z gównem na twarzy szaleje ze szczęścia.
Lekturę czytało się przyjemnie. Jest dobrą pozycją dla tych, którzy chcą odpocząć i chwycić się za coś lekkiego i zabawnego.

 Jednak "Drań z Manhattanu" trochę mnie zawiódł. Posiada nazbyt przewidywalny tok wydarzeń, którego można się domyślić, ponieważ takich książek wiele czytałam, chociażby na Wattpadzie. Owszem, są nieliczne dodatki, które coś dodają, ale to nadal jest za mało.




Pieska ocena: 5/10

niedziela, 12 sierpnia 2018

Za zamkniętymi drzwiami - B.A. Paris





Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami

Autor: B.A. Paris

Liczba stron: 304

Cena: 25 zł




Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Para małżonków jest nierozłączna, niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością, ale czy na pewno?

Mocna, zaskakująca i trzymająca w napięciu, bo taka właśnie jest ta książka. Już od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie coś rewelacyjnego. Zapoznając się małżeństwem Grace i Jack'a zapragnęłam mieć podobne. Wspaniała kolacja ze znajomymi, dobry i kochający mąż, który cały czas pokazuje to w towarzystwie. Wspaniałe zdjęcia z wakacji, przepiękny dom. Wszystko wyglądało jak sen, piękny, idealny sen. Jednak ten sen okazał się koszmarem.

Na pierwszych stronach obserwujemy to piękne małżeństwo, jednak można tam wyczuć sporą dawkę napięcia i fałszu. Z ogromnym zacięciem czytałam dalej, chcąc się dowiedzieć dlaczego? Owszem opis książki mówił, że będzie ona o domu z kratami w oknach, lecz w głębi siebie myślałam: "Jak takie piękne małżeństwo może być złe? Sama bym chciała, żeby mój przyszły mąż tak mnie traktował." Jednak nie, nie chciałabym i nie życzę tego żadnej kobiecie.
Nie mogłam pogodzić się z myślą, że jego uroda tak bardzo kontrastuje ze szpetotą jego duszy.
 Cała historia ma również ciekawe momenty gry w kotka i myszkę, otóż wystarczy jeden błąd, a bohaterka za niego surowo zapłaci. Sama nie domyśliłabym się niektórych pułapek i jestem pod ogromnym wrażeniem podejścia Grace do jej sytuacji, tego, że na każdym kroku miała głowę na karku i nie dała się.

Debiutancka powieść B.A. Paris, porównywana do suspensu Hitchcocka, napisana jest jak przeplatanka wydarzeń z teraźniejszości i przeszłości: "Teraz" i "Kiedyś". Z rozdziału na rozdział odkrywa się przed nami coraz więcej tajemnic skrywanych przez to idealne małżeństwo, a cała historia nabiera kolorów.

Pomimo skomplikowanego sposobu prowadzenia fabuły i wątku autorka przeprowadza nas przez tę opowieść lekko. Mała liczba pobocznych postaci oraz wątków nadaje tej książce pewnego rodzaju lekkości. A atmosfera w jakiej to wszystko jest utrzymane daje się we znaki.

"Za zamkniętymi drzwiami" jest obłędnym thrillerem, którego nie zapomnisz tak łatwo. Mogę wam obiecać, iż każdy szykownie ubrany mężczyzna, który będzie was mijał na ulicy przypomni wam o przerażającym portrecie sadysty.



Pieska ocena: 10/10

środa, 8 sierpnia 2018

Mała zła książka - Magnus Myst




Tytuł: "Mała zła książka"

Autor: Magnus Myst

Liczba stron: 124

Cena: 20 - 30 PLN






Zanim otworzysz tę książkę, powinieneś podpisać oświadczenie, że robisz to na własną odpowiedzialność... Bo to nie jest zwyczajna książka. Mała zła książka ma wielkie marzenie: chce być naprawdę złą książką, podobnie jak inne, wielkie złe księgi. Aby się to jednak wydarzyło, potrzebuje pomocy czytelnika, bo tylko on wskaże jej właściwą, a więc złą drogę! Ta książka jest trochę jak escape room, w którym jesteś uwięziony, dopóki nie ułożysz wszystkiego w odpowiedniej kolejności, uwalniając tajemnicę zła, którą chce posiąść książka.

Kiedy sięgałam po tą książkę nie zdawałam sobie sprawy, że jest ona skierowana do dzieci. Jednak nie żałuję spotkania z nią. Mała złą książka jest czymś, co wciągnęło nawet mnie - osiemnastoletnią dziewczynę.

Zacznę od najbardziej rzeczywistej rzeczy, ta książka jest przepięknie wydana. Okładka, swoim wyglądem, sugeruje nam, że w środku znajdziemy jakąś tajemnicę, coś niebezpiecznego. To nas przyciąga... To mnie przyciąga chociaż skończyłam ją już parę dni temu. Nie mogę przejść obojętnie obok tej lektury zawsze kieruję w jej stronę "ochy" i "achy". Jej wnętrze również jest usiane pięknymi ilustracjami, które zaciekawiają i wciągają. Cieszy oczy i nie tylko.

Książka nieszablonowa, wciąga czytelnika w przygodę. Nakazuje pomyśleć i otworzyć umysł. Jednak czy jest ona dobra dla odbiorców, do których jest kierowana?

Napisana stylem kierowanym do dzieci, który ułatwia czytanie i sprawia, że lektura staje się przyjacielem. Stawia na zabawę i przygodę. Jednak, według mnie, nie nadaje się dla dzieci.

Nasza mała zła książka podczas czytania opowiada dzieciom, że nie zawsze powinny być posłuszne wobec rodziców. Karmi je opowieścią o dziewczynce, która źle na tym wyszła i popycha do tego, żeby uniknąć jej losu. Uczy je kłamać i przekonuje do wypowiedzenia na głos przekleństwa. Wiem, wiem wiele z was może powiedzieć: "psia kość to nie takie znowu przekleństwo", ale czy dzieci o tym wiedzą?

Młodzi ludzie czytający tą książkę znani są z tego, że wiele rzeczy zbytnio biorą do siebie i na poważnie. Dlatego w lekturach kierowanych do nich trzeba wiedzieć czego unikać i jak kierować pismem, aby odsłonić dobrą i uczącą puentę. Natomiast w tej książce jedyne co mogą wyczytać to bunt. Przekonani, że kłamstwo to nic takiego, że słabe przekleństwo to nic takiego mogą spróbować ponownie, tylko z czymś troszeczkę większym.

Gdyby tylko wyrzucić wątek z kłamaniem, przeklinaniem i nieposłuszeństwem wobec rodziców książka mogłaby być naprawdę dobra i ciekawa.



Pieska ocena: 6/10


piątek, 3 sierpnia 2018

Adam - Agata Czykierda-Grabowska




Tytuł: Adam

Autorka: Agata Czykierda-Grabowska

Liczba stron:440

Cena: 25 zł




Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. Później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go uchronić. 
Nie spodziewał się, że los postawi dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Nie mógł przewidzieć, że zrodzi się pomiędzy nimi miłość czysta i młodzieńcza, ale też namiętna i obezwładniająca.
Miłość, która uratuje ich na tysiąc różnych sposobów.

"Adam" dostałam od mojego chłopaka, wiedział, że bardzo chciałam ją przeczytać. Jestem ciekawa każdej książki, która przedstawia młodzieńczą miłość, uwielbiam takie klimaty i od razu się w nich zatapiam, niczym w miękkiej kanapie. Jednak to, co spotkałam w tej pozycji stało się częścią mnie. To nie jest tylko zwykła opowieść. To historia dwóch pokrzywdzonych osób, które na wzajem uratowały się od upadku.

Zaczyna się dosyć zwyczajnie, kiedy to szesnastoletnia dziewczyna przygląda się siedemnastoletniemu chłopakowi, który zawitał u nich w domu. W miejscu, gdzie miał mieć przystań przez krótki okres czasu.
Przyglądałam się jego przekazaniu za filarem przy schodach i z każdą sekundą stawałam się bardziej nerwowa. Chyba już wtedy przeczuwałam, bardziej instynktownie niż świadomie, że coś się w moim życiu zmieni.
Ja sama z początku traktowałam to jako zwykłą opowieść o miłości, czyli jak to bywa trochę krzyku, złości, ale ostatecznie zawsze wracają do siebie. Historie zarówno piękną, ale i przewidywalną. Nie wiecie jak bardzo się pomyliłam.

Adam wiele w życiu przeszedł, zbyt wiele jak na nastoletniego chłopaka.
Chłopiec wierzył, że to się kiedyś skończy, że potwór zostawi go w spokoju. Ale pomylił się. Ten nigdy nie miał zamiaru go zostawić. Pewnego dnia stanął na jego drodze i powiedział, że odnalazł jego Szczęście. Powiedział, że je wykradnie. Że odbierze mu to samo, co odebrał chłopcu. Że zgasi w nim wszystko, co było dobre i piękne.
 Wiele przeszedł, a jego ból i cierpienie ciągle się ciągnęły, jednak w tym wszystkim znalazł swoją bezpieczną przystań, jaką była bezimienna bohaterka książki. Uratowała go przed staniem się mgłą i ofiarowała zrozumienie. Jednak i ona potrzebowała ratunku, bo z każdym dniem skradano jej część duszy, przez co stawała się coraz bardziej niewidzialna.
"Jak to się stało, że mnie widzisz?", zapytała chłopca. "Zawsze cię widziałem", odparł z tym samym miłym uśmiechem. "Zawsze wracałem na skałę, żeby móc cię zobaczyć. Byłaś bardzo samotna, a gdy człowiek jest samotny, to zaczyna znikać". "Ale ty mnie zobaczyłeś?" "Zobaczyłem cię i nie mogłem pozwolić żebyś zupełnie zniknęła".
 Książka pod tytułem "Adam" jest najlepszym romansem jaki miałam okazję czytać. Zaczyna się niewinnie, a potem bez ostrzeżenia pochłania cię i nie wypuszcza z objęć. Dniem i nocą myślałam nad losem głównych bohaterów. O tym jak ich historie w piękny i  przemyślany sposób łączą się w jedność. Z zapartym tchem czytałam, aby się dowiedzieć jak skończy się bajka Adama i dziewczyny o sercu, które czuło zbyt mocno, niewidzialnej nastolatki.

Ogromnie mnie cieszy fakt, o którym nie mogłabym nie wspomnieć. Otóż autorka nie bała się poruszyć chwili zbliżenia pomiędzy głównymi bohaterami. Opisała tą krótką chwilę z ogromną dozą uczuć i emocji, za co bardzo jej dziękuję. Cała ta książka była jednym wielkim zbiornikiem emocji i nie raz uroniłam łzę, nie raz się uśmiechnęłam.

Na prawdę nie wiem co napisać, tyle słów łomocze mi się w głowie i prosi, żebym je tutaj zapisała. Jednak muszę to zrobić składnie, aby to wszystko miało jakiś sens. Jednego jednak jestem pewna, nigdy żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu uczuć. Żadna książka nie przedstawiała tak dobrze bajki dwóch umęczonych dusz.

A jeśli jesteście ciekawi jak ta bajka się kończy musicie sięgnąć po tę pozycję. Z całego serca polecam wam tę lekturę i namawiam do przeczytania jej.
Teraz, kiedy wiesz już wszystko, a moja bajka zatrzymuje się dokładnie w tym miejscu... chciałbym wiedzieć, czy zostawiłem w Twoim sercu wystarczająco głęboki ślad, który doprowadzi Cię do mnie.
Czy zostawiłeś w moim sercu wystarczająco głęboki ślad, Adamie?



Pieska ocena: 10/10

niedziela, 15 lipca 2018

Światło - Jay Asher



Tytuł: Światło

Autor: Jay Asher

Liczba stron: 276

Cena: 26 zł


Jako że jestem romantyczką gdzieś tam w głębi serca, to musiałam sięgnąć po pozycję od Jay Asher pod tytułem "Światło".

Sierra prowadzi podwójne życie, którego bieg wyznaczają święta Bożego Narodzenia. Jedno to życie w Oregonie, przy plantacji drzewek choinkowych, którą od wielu lat prowadzi jej rodzina. Drugie to życie świąteczne, kiedy przychodzi czas ich sprzedaży i wszyscy przenoszą się na miesiąc do Kalifornii. W tym roku nie będą one takie jak zawsze, a dotąd wybredna dziewczyna zakocha się w pewnym chłopaku. Jednak, czy związek na odległość jest możliwy? Czy Sierra zdecyduje się na tą znajomość? 

Calebowi daleko do idealnego chłopaka. Kiedyś popełnił błąd, którego cenę wciąż płaci. Tylko Sierra odważy się dać mu szansę, której całe miasteczko go pozbawiło.


Podczas czytania tejże pozycji czułam się jakby wciąż trwały święta. Brakowało tylko ciepłego wełnianego kocyka oraz kubka z gorącą czekoladą i laską mięty. Siedząc na zewnątrz niemalże czułam zapach choinek rozchodzący się wokół mnie. Oczami wyobraźni widziałam te magiczne plantacje, gdzie w zielonym labiryncie przechadzali się ludzie w poszukiwaniu wymarzonego drzewka. 

Oprócz zachwycania się klimatem, w którym została utrzymana książka, bardzo często zostawałam przez nią rozśmieszana. Główna bohaterka i jej przyjaciółki potrafiły wywołać u mnie dość energiczne reakcje. 


Gdybym opisała ci, jak bardzo jest nudny, to moje słowa opisujące tę nudę byłyby mniej nudne niż on sam.
Jeden z cytatów, który po prostu mnie rozwalił. 

Bardzo polubiłam postać Caleba, który pomimo tego, że jest postawnym mężczyzną zachowuje się tak łagodnie i niepewnie, do tego ten dołeczek...

Jednak książka nie ma samych plusów. Owszem jest dobrze poprowadzona, miło się ją czyta, ale czasem miałam wrażenie, jakby zdania były napisane zbytnio machinalnie. Kiedy przez nie brnęłam czułam się jakbym odczytywała przepis na ciasto. 


Morele pokroić na ćwiartki, usunąć pestki. Miękkie masło ubić na puszysto, następnie dodawać stopniowo żółtka i cukier puder cały czas dokładnie i długo ubijając.
Jak widzicie tekst napisany kompletnie bez emocji (ciężko, aby przepis był z emocjami), dlatego ubolewam, że czasami spotykałam się z takimi zdaniami w lekturze.



Pieska ocena: 6/10



czwartek, 12 lipca 2018

Friendzone - Sandra Nowaczyk



Tytuł: Friendzone

Autor: Sandra Nowaczyk

Liczba stron:

Cena: 25 zł


Przyznam, że jest to książka dosyć nietuzinkowa. 

Tatum i Griffin przyjaźnili się od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Obietnica złożona w latach dzieciństwa jasno określała, że tak miało już zostać. Jednak ta jedna chwila w ich życiu zmieniła wszystko. Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. W ich codzienność wkradło się coś nowego, czy jest to miłość? Oboje mają partnerów i oboje starają się jak najbardziej zaprzeczyć temu, co krzyczą ich serca. Co zaserwuje im los?

Typowa lektura ze znanym nam początkiem i końcem, jednak czy w środku akcji coś zaskakuje? Szczerze wam powiem, iż w pierwszych rozdziałach jedna podana informacja mnie zmyliła. Myślałam, że miłość wykwitnie nam pomiędzy głównymi bohaterami do pewnego dnia, który nieubłaganie się zbliżał. Jednak nie...

Na początku miałam ten sam problem, co z pozycją pod tytułem "Światło" Jay Asher - mechanicznie napisane zdania. W pierwszych, nie wiem, może sześciu rozdziałam nie mogłam się w czuć. Autorka informowała nas o wielu szczegółach, zbyt wielu, takich jak to, że Tatum zamknęła drzwi, ubrała białe trampki, lub zjadła jabłko. Oczywiście to nie jest złe, ale z umiarem. Nie można pisać w ten sposób cały czas. Na szczęście potem, albo ja przestałam na to zwracać uwagę, bo tak mnie wciągnęła opowieść, albo sytuacja uległa poprawie. 

I jak powiedziałam historia mnie wciągnęła. Jest ona czymś, co możecie chwycić w wolnym czasie i się odprężyć. Napisana przyjemnie, ( inaczej nie przeczytałabym jej w jeden dzień ) staje się dla czytelnika ucieczką od trawiących problemów, codzienności. Chwytając za nią można sobie przypomnieć, jak to było za czasów młodości. Może sami mieliście takiego przyjaciela/przyjaciółkę? 

Plusem tejże książki jest podział rozdziałów na perspektywę Tatum oraz Griffina. Dzięki temu możemy się zagłębić w psychikę postaci i poznać problem od dwóch stron. Przyznam, że miałam takiego nerwa na chłopaka... Pod koniec książki tylko kręciłam głową i wzdychałam z frustracją, a w głowie kotłowały mi się myśli: "Ty idioto!". Mężczyźni na prawdę bardzo często nie łapią co chcemy im przekazać, chociaż nasze "sygnały" o tym krzyczą. Jednak postać Griffina trochę za mało o tym rozmyślała, wydawało mi się, jakby był on w jakiejś śpiączce i nie docierało do niego to, co się dzieje. Sama nie wiem, czy uważać to za minus, ale... szło się na niego wnerwić za to.

Natomiast postać Tatum wykreowana była bardzo przyjemnie. Spotkałam się z opiniami, że reagowała zbytnio emocjonalnie, ale spójrzmy prawdzie w oczy, wiele nastolatek tak się zachowuje. Wiem to po sobie. Więc nie zarzucę autorce w tej sprawie niczego złego. Ukazała po prostu zachowanie wielu z dziewczyn, nawet dorosłych.

Oczywiście, jak to mi, brakowało tylko zbliżenia pomiędzy nimi 😁. Jednak zauważyłam, iż wiele autorek nie umie tego porządnie napisać. W jednej książce dowiedziałam się, że bohaterowie to zrobili, kiedy było po wszystkim. Jeszcze przez następne minuty kartkowałam, żeby znaleźć ten moment, który się przed chwilą skończył, ale nic nie znalazłam. Po prostu zaczęli się całować na łóżku i jak za dotykiem magicznej różdżki niespełna minute później byli po. Magia.

Wracając jeszcze na chwilę do naszej obecnej pozycji. Uważam ją za ciekawe i miłe doznanie, jeśli interesuje was literatura młodzieżowa, miłość, to śmiało sięgajcie po tą książkę. Będzie ona czymś, co zapadnie wam w pamięć, a wydarzenia będziecie odczuwać razem z głównymi bohaterami.


Coś dziwnego dzieje się z moim sercem. 



Pieska ocena: 7/10


piątek, 6 lipca 2018

Ostatnia piosenka - Nicholas Sparks




Tytuł: Ostatnia piosenka

Autor: Nicholas Sparks

Liczba stron: 448

Cena: 25 zł







Nie wyobrażacie sobie ile stron internetowych odwiedziłam, żeby dostać konkretnie to wydanie w swoje łapki! Oczywiście musiałam sobie ubzdurać, że muszę mieć dokładnie tą okładkę. Jest piękna, poruszająca i właśnie ona zawładnęła moim serduszkiem. Inne jej wydania nie budziły we mnie podobnych emocji.

Skąd chęć do przeczytania spytacie? Ano, dobre parę lat temu obejrzałam owy film i zachwyciłam się. Były to czasy, kiedy moją ulubioną piosenkarką była Miley Cyrus, oglądałam wszystko w czym się tylko pojawiła. Ekranizacja książki okazała się dla mnie czymś niesamowitym i ogromnie żałuję, iż tak długo czekałam z przeczytaniem lektury.
Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina...
 Pozycja pod tytułem "Ostatnia piosenka"  Nicholasa Sparksa, tak samo jak ekranizacja skradła moje serduszko. Chyba nie muszę mówić, że autor ma niesamowity talent do pisania. Każda jego książka - przeczytałam aż 3, wiem ogrom - wzbudza w czytelniku całą paletę emocji. Są momenty płaczu, uśmiechu, dosłownie przeżywacie wszystko razem z głownym bohaterem.

Zbuntowana nastolatka, Ronnie, zostaje zmuszona do spędzenia wakacji w domu ojca, w odludnym nadmorskim miasteczku w Karolinie Północnej. To dla niej ciężka próba: nadal czuje żal do ojca po tym jak trzy lata wcześniej opuścił rodzinę.

Ciekawy pomysł, wykonanie jeszcze lepsze. Całą opowieść czytało się bardzo przyjemnie. Kiedy wzięłam ją do rąk i przeczytałam pierwsze zdanie miałam wrażenie, że dalej niesie mnie nieznany prąd. Bez oporu płynęłam z nim poznając zbuntowaną Ronnie z purpurowymi pasemkami we włosach, która szczerze nienawidziła ojca za to, co zrobił. Byłam świadkiem jej wybuchów, słuchałam dlaczego jest taka, a nie inna. Szczerze, mogę niej znależć, w pewnym sensie, odbicie siebie: też lubię chodzić ubrana na czarno, moi rodzice się rozstali i tak samo jak ona kocham zwierzęta oraz pomogłabym każdemu z nich.

Zostały tu poruszone aspekty takie jak: utrata kogoś bliskiego, żal za popełnione czyny, wakacyjna miłość, problemy dorastania, a nawet szaleństwo. Wszystkie podzielone w tak idelny sposób, iż żadnego z nich nie jest ani za mało, ani za dużo.

Postaci również zostały doskonale wykreowane. Jestem w stanie zobaczyć jak Ronnie zmieniła się podczas pobytu u ojca. Powoli każdego następnego dnia coś w niej pękało, aby wreszcie dokonać pełnej przemiany. Pyskowata, obrażona nastolatka stała się mądrą, dorosłą kobietą. Mogę powiedzieć, że to jak z dziećmi, nawet nie wiem, kiedy to się stało. Jestem dumna.

Pokochałam również postać jej braciszka, który nie raz i nie dwa doprowadzał mnie do uśmiechu. Jest on specyficznym dzieckiem i bardzo mądrym jak na swój wiek.


- Masz jakąś sukienkę?
-Nie.
- To po co tu sterczysz? 

Urywek z dialogu pomiędzy Ronnie, a Jonah'em. Na prawdę, jest to nietuzinkowe dziecko.

Wspomnę jeszcze o ojcu Ronnie, Steve'ie. Może wylecę daleko w przyszłość, ale pragnę takiego ojca dla moich dzieci i męża dla mnie. Napawał on mnie wielkim szacunkiem dla siebie i sympatią. Po prostu nie da się go nie lubić i wiele można się od niego nauczyć.

Jest jeszcze inna rzecz, która mnie bardzo zdumiewa. Ksiązki Sparksa mają w sobie spokojny nurt, którym płyną. Podczas czytania miałam wrażenie, że wszystko dzieje się tak spokojnie, naturalnie następuje jedno po drugim. Nie ma niewyobrażalnych postaci, nagłych zwrotów akcji, krwi, zagadek, czy pradawnych tajemnic do rozwiązania, a jednak od utworu nie można się oderwać. Chociaż, tak na prawdę, jest to życie zwykłej nastolatki. Gdyby jakiś inny autor próbował powtórzyć ten charakter pisania zapewne wyszłaby mu nudna opowiastka. Jestem pod ogromnym wrażeniem. To się nazywa talent!

I jakbym chciała nie znajdę tu żadnego niedopatrzenia, lub rzeczy, która mi nie odpowiada.



Pieska ocena: 10/10



niedziela, 1 lipca 2018

Kirke - Madeline Miller



Tytuł: Kirke

Autor: Madeline Miller

Liczba stron: 416

Cena: 30 zł



Książkę pod tytułem "Kirke" widywałam ostatnio bardzo często, może to dlatego, że jest nowością wydaną przez wydawnictwo Albatros. Niemniej jednak, kiedy obserwowałam ją na półkach w sklepie nie byłam w ogóle zainteresowana. Spytacie dlaczego? A no już tłumaczę.

Oczywiście pierwszą rzeczą, która mnie przyciąga do danej książki jest okładka. No niestety, ale jestem wzrokowcem. Patrząc na rewers tejże lektury miałam nieodparte wrażenie, iż opowiada ona o kulturze indyjskiej. A nie oszukując was i siebie, nie interesują mnie takie opowiastki. Więc jak ona do mnie trafiła? Dlaczego po nią sięgnęłam, skoro myślałam, że jest o tym, a nie o innym? Ponieważ natknęłam się na jej recenzję na blogu pewnej dziewczyny. Przeczytałam, bo czemu nie, i kompletnie się nie spodziewałam, że jest ona oparta na mitologii! A skoro do świata napisanego przez autora wkracza mitologia i inne fantastyczne elementy, to ja to pragnę przeczytać! I w ten oto sposób "Kirke" autorstwa Madeline Miller zawitała w mojej biblioteczce.

Pierwsze rozdziały opowiadające o dziejach bogini Kirke napawały mnie współczuciem. Rysowały przede mną okrutny świat bogów, którego nawet w najmniejszym stopniu nie wyobrażałam sobie w owy sposób. 

Autorka także, jak na mój gust, świetnie potrafiła ukazać bogów w ich istocie, blask jaki roztaczali wokół siebie oraz okrutny charakter. Zachwycałam się ich pięknem, wyobrażając sobie światło spływające z postaci Heliosa, boga słońca, niczym wodospad. Widziałam piękne, mądre, brązowe oczy Prometeusza, które wciągały, kiedy tylko się w nie wpatrzyło. Czytając kartka po kartce coraz bardziej zagłębiałam się w przedstawiony świat, a także postacie. 

Przyznam się z ręką na sercu, że nie znam się na mitologii i wielu mitów nie kojarzę. Powiecie mi hasło Dedal i Ikar, a ja będę kiwać głową, zastanawiając się kto to był. Dlatego miałam lekkie obawy, czy aby nie pogubię się w przedstawionej historii. Jednak każdy mit opisano w bardzo zrozumiały sposób, więc nawet jeśli o nim nie słyszeliście, to nie musicie się obawiać.

Śledząc losy Kirke myślałam: "Ona dokona czegoś wielkiego! Cicha woda brzegi rwie!".

Jednak, dla mnie, książka okazała się jedną, wielką poczekalnią niczym w przychodni lekarskiej - w trakcie można zaobserwować różne działania, może i ciekawe, jednak, kiedy dobiegnie koniec wstajesz i po prostu zamykasz za sobą drzwi. Nie ma wstrząsającego zakończenia. Nie wracasz do tego więcej, nie wspominasz. Książka nie zawróciła mi w głowie, nie przebierałam nogami czekając na następny krok. 

Owszem, plusem jest to, że czytało się ją lekko i przyjemnie, chociaż niektóre zwroty i wyrażenia mogły sprawić trochę trudności.

Podsumowując książka pod tytułem "Kirke" jest pięknie wydanym egzemplarzem, który został napisany przystępnym piórem. Nosi w sobie wiele ciekawych mitów i łączy je w jedną, ciągnącą się całość. Jednak lektura ta nie wywarła na mnie szczególnego wrażenia. Odkładając ją nie miałam żadnego odczucia, co do tej pozycji. Kupiłam, przeczytałam, odłożyłam - tak wygląda geneza. Losy Kirke były ciekawe, ale nie posiadały efektu "łał".





Pieska ocena: 5/10



Chłopak z innej bajki - Kasie West

Tytuł:Chłopak z innej bajki Autor: Kasie West Liczba stron: 352 Cena: 25 zł Caymen ma 17 lat, po szkole pracuje w należącym do j...